niedziela, 6 listopada 2016

Decyzja podjęta... klamka również zapadła

Cześć!

Stwierdziłam, że co pięć rozdziałów będę umieszczać takie posty typowo z moimi przemyśleniami na dany temat, żebyście mogli mnie lepiej poznać.

Skąd taki tytuł? Otóż, moim tematem na dziś są decyzje. Wielu zastanawia się nad nimi dniami i nocami przy okazji denerwując tych, którzy podejmują je impulsywnie. Są też i tacy, którzy są sterowani przez innych, chociaż o tym nie wiedzą, ale podświadomie zgadzają się na coś takiego. A do których należę ja? Jestem mieszanką.

Podejmuję decyzje spontaniczne w pewnych kwestiach, a najczęściej dotyczy to kupowania czegoś, co w danym momencie mi się spodoba albo gdy coś jest ograniczone ilością i terminem, ale wiem, że jest drogie, jak np. teraz bilety na koncert Linkin Park. Bardzo cieszę się, że on będzie z dwóch powodów. Pierwszy to taki, że było już 5 eventów z udziałem Linkin Park, a ja nie byłam na żadnym, więc chciałabym pojechać. Drugi to jego wyjątkowość. To właśnie liczba 5. Fani chcą przygotować specjalną akcję koncertową. Chcę być tego częścią. Odkąd byłam na koncercie mojej ulubionej kapeli Three Days Grace postanowiłam jeździć na tyle wydarzeń z udziałem zespołów, które słucham i lubię, na ile tylko się da. Przy okazji też mam zamiar na trochę pozostać w Krakowie, ponieważ bardzo lubię to miasto, a nigdy nie miałam szansy dokładnie go zwiedzić oprócz tych głównych punktów. Czas odkryć rozpoczęty!

Czasem też zastanawiam się nad podjęciem decyzji, czy rzeczywiście to, co chcę zrobić jest konieczne lub to co chcę kupić jest mi potrzebne. Często też robię coś pod wpływem innych. Chciałabym się od tego uwolnić, ale niestety nie mogę, bo wydaje mi się, że każdy człowiek tak ma - nie chce odstawać od innych. Trudna ta sztuka zarówno podejmowania decyzji jak i odmawiania.

Zadajemy sobie praktycznie te same pytania:
- jak podjąć trudne decyzje?
- co zrobić, żeby później ich nie żałować?
- jak pozbyć się wrażenia, że mogliśmy podjąć inną decyzję, która mogłaby być lepsza od tej już podjętej?

Na pewno niejeden z Was szukał na to pytanie odpowiedzi. Przyznam się bez bicia, że ja też. Jednakże co z tego, skoro nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich skutków naszych decyzji, a jeśli nawet będzie to część z nich to możemy się tylko na nie odpowiednio przygotować. Wróżki nie istnieją. Wróżenie z fusów, stawianie tarota czy inne tego typu bzdety nie pomogą nam w naszym życiu, a  jeszcze bardziej będą wpędzać w wir zastanowienia i przemyśleń.

Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że można trafić na taką osobę, która będzie zrzucać winę na każdego innego, ale nie siebie za skutki wynikające z podjęcia danych decyzji. Na pierwszy ogień zawsze idą rodzice, potem inni członkowie rodziny, znajomi, a na końcu najbliżsi przyjaciele. Zwieramy im się, rozmawiamy, spędzamy wspólnie czas, ale w takich momentach to oni są wszystkiemu winni. Taki człowiek jest w stanie szukać dziury w całym tego zamieszania, ale gwarantuję, że nie rozwiąże to zaistniałego problemu. Wtedy należy po prostu uciec na trochę, aż ta osoba się uspokoi albo przejść do rozpoczęcia terapią szokową.

Trudne decyzje to takie, z których najczęściej nie ma wyjścia. Kiedy musimy coś wybrać - szczęście swoje lub czyjeś, mieć pieniądze czy je pożyczyć i czekać na oddanie, które nadejdzie lub nie, Nasze życie jest pełne decyzji - tych małych i dużych, mało lub wiele znaczących. Nie zastanawiamy się może nad tym na co dzień, ale warto byłoby w tym ciągłym pędzie życia na chwilę się zatrzymać i pomyśleć, rozejrzeć się dookoła siebie i znaleźć czas na chwilę refleksji.

Na tym etapie moich przemyśleń to zakończę. Jeśli dalej bym o tym pisała, brzmiałoby to sztucznie. Nie mam odpowiedzi na pytania, które zadałam  gdzieś powyżej. Trudno jest objąć pewien kierunek myślenia, aby zapobiec wszystkim następstwom naszych decyzji. Co najwyżej możemy przygotować się mentalnie, jeśli zaczniemy analizować naszą sytuację. Nie zlikwiduje to całkowicie naszych obaw i konsekwencji po podjęciu decyzji, ale będziemy stali na jakimś pewniejszym gruncie niż wcześniej.

Trzymajcie się,
ELO.
Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz