poniedziałek, 28 listopada 2016

Dziewczyna taka jak ja - Rozdział VI

Cześć!

Postanowiłam powrócić do tego opowiadania. Trochę pozmieniałam w poprzednich rozdziałach, ale mając więcej czasu i dużo siły będę pisać, pisać, pisać.


Zapraszam do lektury.

Trzymajcie się,
ELO.

To było dziwne, naprawdę dziwne - pomyślała Meredith, gdy wychodziła z księgarni płacąc za swoje nowe zdobycze. - Co za palant?! Jak nie lubi książek, to po co właściwie pracuje w takim miejscu, które jest nimi wypełnione? 

Szła szybkim tempem zastanawiając się, o co mu chodziło. Nie była zadowolona z takiego obrotu spraw. Kompletnie nie wiedziała, co mu zrobiła, że zasłużyła na takie traktowanie. Idiotyzm.

W każdym razie teraz postanowiła przemieścić się na plażę, jak najdalej od tego miejsca. Nie chciała tam dłużej być. Sięgnęła po GPS, aby sprawdzić, gdzie ma pójść, aby dostać się na plażę, na której ostatnio była z Lily. Chciała przeprosić Hayley za to, że nie wypiła jej drinka oraz w końcu skosztować to, co jej wtedy zrobiła.

- No to zobaczmy... Gdzie to mam się udać, żeby dostać się na plażę? Co wpisać? Może nazwę tego baru... Tylko jak on się nazywał? Hmmm...Ooo, już wiem! TROPICANA! - krzyknęła do siebie radośnie zadowolona z tego małego sukcesu, jakim było zapamiętanie nazwy.

Miała fotograficzną pamięć. Szybko czytała, zapamiętywała, a jak jeszcze były kolory, tabelki czy inne tego typu rzeczy to było jej łatwiej. Zazwyczaj łatwo przyswajała "cosie", które mało znaczyły albo ludzie po prostu tego nie zauważali bądź uważali, że detale nie mają większego znaczenia, ale dla niej tak.

Teraz tylko wystarczy posłuchać nawigacji i na pewno dotrze na miejsce. Najpierw poprowadziła ją na przystanek autobusowy, z którego wysiadała. Zobaczyła na rozkład jazdy i już wiedziała gdzie jechać, bo nie trudno było nie zauważyć, gdzie trzeba wysiąść, ponieważ przystanek był blisko i w swojej nazwie miał słowo plaża. Ale trochę czasu jednak trzeba jechać. No cóż, trudno - pomyślała Meredith, ale była dobrej myśli. W końcu ma swoją książkę i nawigację, która powiadomi ją, że jest na miejscu. Właśnie za niedługo jej autobus miał przyjechać, a ona zauważyła jedną rzecz. Chłopak z księgarni też jechał tym samym busem co ona. To chyba jakiś żart...


Share:

0 komentarze:

Prześlij komentarz